| |
Przygoda z Janem III
Sobieskim Droga Jana III
Sobieskiego na odsiecz Wiedniowi wiodła przez
Tarnowskie Góry. Zatrzymał się w domu
Sedlaczka w dniach od 20 do 22 sierpnia 1683 r.
Tutaj po gorącym i życzliwym przyjęciu oraz po
uroczystej mszy świętej pożegnał się ze
swoją żoną - królową Marysieńką i
wyruszył w dalszą podróż. Mało, kto jednak
wie, że Królowi tak się spodobały się
Tarnowskie Góry i jego okolice, że postanowił
osiedlić się w pobliskich Zbrosławicach i
odwiedzać miasto w czasie wrześniowej złotej
polskiej jesieni.
Jan III twierdzi, że
Tarnowskie Góry są przytulnym miastem
posiadającym ładną architekturę i przyjaźnie
nastawionych mieszkańców. Nie wszyscy wiedzą,
że mieszka w ładnym przestronnym domu z
zielonym płotem, zza którego wychylają się
słoneczniki. Król pochodzi z Bytomia, lecz
twierdzi, że mimo wszystko bliższe są mu
Tarnowskie Góry. Jego Wysokość ma żonę i
dwójkę dzieci, prowadzi zakład wulkanizacyjny
w Zbrosławicach. Cóz - nawet król w obecnych
czasach musi pracować, by utrzymać rodzinę.
Stara się zachować formę i zdrowie, dlatego
już od 22 lat jeździ konno. Obecnie już tylko
rekreacyjnie, ale ma za sobą występy w zawodach
o randze ogólnokrajowej. Miłościwie panuje w
Tarnowskich Górach od 1996 roku i nie zamierza
abdykować.
34 - letni Arkadiusz
Gaweł, o którym mowa co roku na potrzeby
pochodu gwarkowskiego wciela się w postać Jana
III Sobieskiego . Królewska przygoda zaczęła
się w 1996 r., kiedy poprzedni odtwórca roli
Jana III, pan Stanisław Prussak postanowił
abdykować i oddać tron swemu następcy. Pan
Stanisław rządził Tarnowskimi Górami przez
cztery lata, wiedział, że oddaje tron w dobre
ręce - Stasiu wiedział, że sobie poradzę -
twierdzi pan Arkadiusz. Pan Gaweł mówi, że sam
nie zrezygnuje z tej roli chyba, że będą tego
od niego wymagali organizatorzy pochodu. - Nie
pytam o to czy jadę w pochodzie, jako Sobieski,
bo to już jest normalne, że jadę. Odgrywanie
postaci króla daje mu dużo satysfakcji i
zadowolenia.
Podczas swojego 8 letniego panowania zdarzały mu
się zarówno sytuacje śmieszne jak i groźne. -
Wąs mi się odkleił i wiatr go dźwigał wiec
udawałem ze go podkręcam żeby go dokleić -
wspomina. Pochód - a co za tym idzie - rzesza
ludzi zgromadzona na ulicach stwarzają dla konia
zagrożenia, trzeba więc uważać by zwierzę
się nie spłoszyło. Zdarzają się
niebezpieczne sytuacje, ale mimo wszystko
"takiej bardzo brzydkiej jeszcze nie
było". Najwięcej czasu zajmuje
przygotowanie konia Sobieskiego. Podczas pochodu
rumak ma płaszcz na zadzie do samych pęcin,
trzeba więc go z tym oswoić. - Zakładamy mu
jakieś prześcieradło na zad i chodzimy z nim
tak kilka dni - tłumaczy Sobieski. Konie
pochodzą ze stadniny eks - Sobieskiego z
Józefki w Zbrosławicach. W tym roku król
przemierzył ulice miasta na koniu Gregorian.
Pan Arkadiusz Gaweł już
jako młody chłopak uczestniczył w pochodzie
gwarkowskim. Jechał wtedy jako husarz albo w
bryczce, nigdy jednak nie sądził, że
występował będzie w pochodzie jako król. Ma
swój własny pomysł na Gwarki, chiałby
zmienić klimat całej imprezy poprzez odpowiedni
wystój rynku nawiązujący do dawnych dziejów
miasta.
Do roli Sobieskiego
Arkadiusz Gaweł wyposażony jest w poduszkę na
brzuchu, doklejane wąsy i odpowiedni makijaż.
Przez 2 lata z rzędu pan Gaweł miał swoje
naturalne wąsy, które hodował przez 2
miesiące specjalnie na tę okazję. Ponieważ
jednak jego osobistej Marysieńce oryginalne
wąsy się nie podobały - dziś muszą
wystarczyć doklejane. Pan Stanisław Prussak
wcielając się w role króla miał swoje
naturalne wąsy, posiada je zresztą do dziś.
Syn pana Arkadiusza Gawła jest zadowolony, że
jego tata wciela się w taką historyczną
postać.
- Cały pochód
gwarkowski to zabawa i nikt do tego nie podchodzi
poważnie, to musi byś wesoły pochód -
twierdzi król. Liczba osób oglądających
korowód zależna jest od pogody, zdaniem Jana
III od lat nie zmniejsza się. Sobieski wspomina
pochód z 2000 roku, kiedy tuż przed wyjściem
uczestników zaczął padać ulewny deszcz.
Pochód był smutny, bo na ulicach było bardzo
mało ludzi. Po pochodzie wszyscy jada do
stadniny pana Prussaka na bigos i grzańca. - Na
ulicy nie jestem rozpoznawany - mówi Arkadiusz
Gaweł. Jedynie sąsiedzi i znajomi żartują
sobie mówiąc do niego "królu". - W
czasie pochodu zawsze się staram wypatrzyć
kogoś znajomego i pomachać mu - mowi Arkadiusz
Gaweł.
Aleksandra Świercz
|